utopiłam się we łzach, zakrztusiłam; serce się skurczyło, zwęziło, chłonęło wilgoć jak gąbka, by znów napuchnąć i dać się wyżymać. I tak od początku, przez cały dzień. i od początku, od końca i znowu. a teraz, kiedy ludzie i psy już śpią, słucham pierwszej płyty Edyty Bartosiewicz. tranzyt Plutona przez Słońce i Księżyc dogonił mnie zza zakrętu, a byłam pewna, że to długa prosta. w tym błąd.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>