kolacja

David jest jednym z najprzystojniejszych gości, jakich poznałam w Chicago i jest, oczywiście, gejem. Zaprasza nas wszystkich na kolację, kus kus wersja marokańska. Jestem zaczarowana atmosferą mieszkania, niedaleko nas, pod downtown: stare, czarno-białe zdjęcia, stare meble, w powietrzu duch Europy międzywojnia. Obrazy namalowane przez Davida przypominają mi ilustracje poznańskiej Sagi Borejków, wydanie jakieś takie było w latach osiemdziesiątych, absolutnie charakterystyczne.

Arabskie rytmy Nataschy Atlas; ogniki świec drżą od wiatru, dzisiaj w Chicago burze. Cienie suną po ścianach, nie mogę się oprzeć, tańczę..

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „kolacja

  1. tulipanna pisze:

    (łojć, a cóż to za kody???)
    Cudownym klimatem pachnie mi na notka, naprawdę, aż daje się poczuć zapach tamtejszej burzy wymieszany z ciężką nutą orientu:) No w każdym razie ja czuję:)
    I burza…Coś cudownego. Nigdy nie zapomnę tej jednej, kiedy to czułam się tak szczęśliwa i nie-prawdziwa, zawieszona pomiędzy wymiarami jawy i snu, przyglądając się cienkim świetlistym „korzeniom” spływającym z nieba, które zdawały wyrastać tuż przed twarzą spłakanej deszczem…Ale to już zamknięta przeszłość. I tylko ten sentyment do letnich burz pozostał…Zazdroszczę troszeczkę:) bu(r)ziory:)

  2. tulipanna pisze:

    Aha, a somsiad faktycznie mógł nie mieć racji, bo zauważyłam po czasie, że mnie „zagadywałaś”. Niestety byłam poza zasięgiem (własnej świadomości chyba:). Będę się odzywać, może się złapiemy.
    Kurde, kot mi leży na ręce i wbija mi świeżo podcięte pazurki w nogę, ała! i pisać nie mogę:)
    A teraz ja i Kika machamy Ci Frucie tą rozczapirzoną łapką przez monitor! Widzisz nas? To odmachaj:)

  3. outofwords pisze:

    macham, to jest machamy – ja i Oscar, bo Bella jest w pokoju obok. Tak, mam tu dwa koty, choc za Ogorkiem teskno jak diabli. I nie mylic kodow z kotami. No.

  4. somsiadzlewa pisze:

    z ostatnich notek, to Ty tam nic tylko wpierdalsz i wpeirdalasz. Czyżby tak Ci się spieszyło by wtopić się w tłum statystycznych tubylek?

  5. myszom-nie-dziala-dodaj-komentarz pisze:

    tak przekornie nie mam mikrofalowki. ani tostera.
    jest jednak piekarnik. i patelnia.
    z nielubieniem oliwek nie zrobie nic.
    ale ser brzmi dobrze. moze niekoniecznie polany, ale z… winem ;)
    dziekuje!

  6. outofwords pisze:

    tak, to prawda. bede gruba. ale te sklepy tajskie, meksykanskie, chinskie, japonskie, arabskie.. ech, cudo!

  7. outofwords pisze:

    myszy lubia ser. oliwek nie musza.

  8. doostatniegooddechu pisze:

    piekny obraz..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>