weekend

* piątek, koncert jazzowy, Katarina’s pub; zaprosił nas Ben, pianista, którego poznałam przez neta. Stamtąd ruszamy na burrito, meksykańskie bary otwarte całą dobę, tuż obok domu zresztą, zgarniamy po drodze Scotta. Obżarci odstawiamy Toję do autobusu, jest druga w nocy.

* sobota, jedziemy na zakupy: „mogłabyś w końcu przestać obiecywać, ZACZNIJ wreszcie gotować to polskie żarcie”. Kiszona kapusta, borowiki i świnka. Wieczorem impreza u Siri i wszyscy jak United Colors of Benetton – poza Amerykanami i mną Indie, Pakistan, Liban, Rumunia, Ghana i Meksyk. A Ken, stary klezmer, grał na werandzie na klarnecie..

* niedziela, przedmieścia, rodzinny dzień ojca, z hamburgerami z grilla, ziemniaczaną sałatką i brownie. Różowo i amerykańsko na maksa, a wzrusza głównie dlatego, że leży o lata świetlne od moich rodzinnych doświadczeń. Prawdziwa rodzina, prawdziwy dom. I myślę o „ja cię kocham a ty śpisz” które się działo w Chicago i gdzie Sandra Bullock rozbrajająco obwieszcza: „zakochałam się
w was wszystkich, w całej waszej rodzinie”. Chcę w sumie powiedzieć to samo, ale mówię tylko „jesteście wspaniali” a oni na to ze śmiechem: „nieprawda, staramy się tylko przy tobie dobrze zachowywać”. Jude całuje mnie na pożegnanie i zaprasza
w niedalekiej przyszłości na kolację.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

19 odpowiedzi na „weekend

  1. tulipanna pisze:

    Cześć Słońce!:)Taaaaki buzial!!!:* Chwilowo wróciłam po róźnych turbulencjach do życia i wpadłam tu, coby Cię odwiedzić i co ja widzę? Kalejdoskop, film, napięcie i…tętniące życie, chyba bardziej tętniące i bardziej życie niż tu przed wyjazdem… A może mi się tylko wydaje..
    Ale i tak trzymam za Ciebie kciuki; przeczuwam jakiś wielki pozytyw i mam nadzieję , że intuicja mnie nie myli…:) Buziaki Kochana:*
    PS. Byłam dziś na Twoim osiedlu, obok Twojego łódzkiego domu i przez chwilę pomyślałam, że może by do Ciebie wpaść…Jaka szkoda , że tak późno i wolno myślę…

  2. outofwords pisze:

    kochanie, cudownie Cie widziec znowu !! Odezwij sie do mnie koniecznie na gadu!! Caluje.

  3. somsiadzlewa pisze:

    się odezwałem – i co? Nie wierz jej panno Tuli.

  4. Edi pisze:

    KROWKO, przeciez na[isalam Ci na blogu jakąś – jak zwykle – nieprzyzwoitą notke ;) widocznie nie sprawdzilas uwaznie komentarzy ;)
    U mnie nadal mnustwo roboty, na studiach tez, niestety mam tu duzo problemow, ale jakos mam nadzieje ze sie z tego wygrzebie.. Robie kolejne bzdety, i pisze kolejnie texty o niczym :) Krowko, napisz do mnie mailika…….. miau!!!

  5. parisienne-moonlight pisze:

    Namiastka domu.A serce tęskni do chwili normalności…Łódź to miasto dość mi bliskie poprzez wybranka mojego serca – jest właśnie z Łodzi.i skończył tam filmówkę. Mały ten świat? Pozdrawiam mocno.

  6. outofwords pisze:

    ale to wszystko przez roznice czasow ! Ja czasem strasznie chce pogadac, tylko Wy wtedy spicie i odwrotnie :(

  7. outofwords pisze:

    napiszę kochana Świnko.

  8. outofwords pisze:

    Witaj :)

    Łódź jest magiczna, to fakt, ale – jak powiedziałam – chodzenie po bagnach wciąga ;)

  9. Anonim pisze:

    widze
    ze
    pseudoterapia
    pomogla

  10. outofwords pisze:

    nie pseudoterapia, tylko to, co mialo byc na chwile, a jest na troche dluzsza; to, co bylo przedmiotem krytyki.

    pozdrawiam :)

  11. mucha pisze:

    :* :) a’klimatyzuj sie tak dalej :)

  12. blue pisze:

    heh, ostatnio pan w tv powiedział, że nie dziwi go, że mamy takie władze, skoro tak strasznie nudno jemy :)

    ściskam, Fru!:)

  13. Judytta pisze:

    Czytam twoje notki i czytam i..powinnaś spisać wszelkie doświadczenia, przygody, sytuacje które tam cię spotykają i w jednej książce przedstawić.

    Naprawdę chłonę twoje słowa niczym opowieśc, tj. krókie zdania z książki, która dopiero się tworzy a to..
    przecież jest życie, twoje życie.

  14. somsiadzlewa pisze:

    Frutki jako książka… co też ten net robi z luckimi umysłami…
    Do księgarni marsz!!!

  15. outofwords pisze:

    no właśnie, już zaczęłam spisywać, pewnie wkrótce ją załaczą, podobnie jak moją Nigdy Nie Wydaną Płytę, do świetnego pisma ‚dwutygodnik Geant’. Poproszę Cię, tym samym, o napisanie do niej inwokacji, wstępu, przypisów i epilogu :):)

  16. outofwords pisze:

    dzięki, kochana, miło słyszeć :)

  17. dumbo pisze:

    niezłu duecik książkowy:) w gencie by się rozeszło jak swieże bułeczki:)

  18. dumbo pisze:

    w Geant’cie oczywiście:)

  19. somsiadzlewa pisze:

    tylko ktoś na flamandzki by musiał przedłubać, czy jakim tam się porozumiewają.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>