life is a wonder

Addison street, dziesiąta rano, przyjeżdża zatłoczony autobus. Stojący na schodach murzyn, podobny do Morgana Freemana, przepuszcza mnie ochrypłym: „go ahead, ma’am”. Staję obok kierowcy, autobus rusza; murzyn nadal tkwi na schodkach
i zaczyna śpiewać pod nosem jakiegoś blusiora. Uśmiecham się, on też się uśmiecha, zaczynamy rozmawiać o tym, że gdyby ludzie nosili gitary zamiast pistoletów, świat byłby lepszy.

Wczoraj u Scotta i Manniego, dwa piętra wyżej na werandzie: my w trójkę czerwone wino, camembert i oliwki, Aron polską żubrowkę. Leniwy, upalny wieczór, daleko od Giertycha. Żyd, blondynka i dwóch pedałów; życie jest piękne.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „life is a wonder

  1. Maja pisze:

    ale fajnie :)

  2. Kasik pisze:

    Daleko od Giertycha to jasne, ale czy od Mundialu także – nigdy nie przeżyłam naszej porażki, aż tak bardzo – jest we mnie więcej patriotyzmu niż myślałam ( nie mylić z nacjonalizmem).
    Kontak z innymi kulturami,nacjami i orientacjami musi być super.
    Moja mała Alice już śpi, mogę więc pozwolić sobie na odrobinę luzu, a mój dzisiejszy wieczór też leniwy i bardzo upalny ochładzam kielichem zimnego piwa.

  3. outofwords pisze:

    i tak trzymaj :)

    a ja, poza notka, doloze jeszcze w komentarzu, a niech mnie zlinczuja: to jest gdzies jakis mundial???

  4. Beben pisze:

    To przed chwilą, to mój najpiekniejszy komentarz. Z resztą nieco przypadkowy. Jedno enter za dużo i pozostaje sama czerń. Ale w tym przypadku to tak jak piękna pauza w muzyce. Jest, ale nic nie ma. Czekasz na to co się wydarzy, masz czas na chwile kontemplacji…
    I tak właśnie a propos mundialu zagrali nasi piłkarze. Tylko zapomnieli o jednym: pauza jest piękna, kiedy istnieje pomiędzy dzianiem się różnych absorbujących historii…
    Oni zaczęli od pauzy i na pauzie skończyli. Po środku cisza. Potem powrót do domu. To jest właśnie nasz mundial. Poza tym sporo fajnych meczy. Nawet lekko artystycznych. My jesteśmy wciąż mistrzami ciszy . Aż do bólu…;-)
    Pozdrawiam.
    Otyły perkusista, co znów lekko przybrał na wadze.
    Papa.
    Do zobaczenia.

  5. yours pisze:

    niby tak, ludzie powinni nosić gitary zamiast pistoletów, ale wyobrażasz sobie autubus pełen facetów z gitarami w spodniach? :))
    Pozdrawiam:)
    Kiedy wracasz?

  6. Judytta pisze:

    Mam takie wrażenie jakbyś miała taki zaczarownay poztywnie nastrój:)
    Coś na wskroś o czym czyta się w książkach i czuć że jesteś szczęśliwa przez te twoje obecne posty.

    Właśnie..gdyby ludzie nosili gitary zamiast pistoletów byłoby znacznie fajniej.

  7. outofwords pisze:

    ..wiesz yours, jak wroce to niekopletna; czesc mnie zostanie tu na zawsze :)

  8. outofwords pisze:

    wrazenie calkowicie zgodne ze stanem faktycznym. pozdrawiam.

    ps. zeby sie odbic do gory trzeba siegnac dna (patrz luty / marzec 2006)

  9. dumbo pisze:

    KOCHAM CIĘ!!!!!!!
    MURZYN, AUTOBUS I WIZJA GITARY, ŻYD BLONDYNKA I 2 PEDAŁY – KOCHAM CIĘ PASJAMI:) Wysyłam ci stado rozpędzonych motyli od siebie i Majki, ciągnij z tym upem ile wlezie, „swoje miejcse znajdź i nie pytaj czy taki układ ma jakiś sens” – a właśnie leci a mnie się nie chciało myśleć:)
    Fru, no stwierdzam z całą stanowczością, że po raz pierwszy od dawna poprawiasz mi humor z rana w poniedziałek swoimi notkami, wizualizacja twoich zapisków wprawia mnie bowiem w stan absolutnego zadowolenia:)

  10. outofwords pisze:

    ciesze sie, he, he. Co prawda nie wszystkim sie pewnie tego typu notki podobaja, jak znam polskie spoleczenstwo, ale co tam :):):)

    mnie calkiem cool

  11. yours pisze:

    obcięłaś włosy czy zęba Ci wyrwali? :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>