nothing to lose

Zmęczenie do granic, ciężkie powieki ale jednak spacer. Znów wieczorny chłód, droga przez Rolling Meadows do marketu, domki zasłonięte zielenią i białym kwieciem. Spokój, jakiego mi potrzeba i wrażenie, że tak – tak bym właśnie chciała, zamieszkać tu, tu zostać. Wrażenie, które zniknie rano.

Przedziwne, że poczucie bezpieczeństwa wzrasta w miarę tego, jak coraz mniej jest do stracenia.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „nothing to lose

  1. czucsmakowac pisze:

    tak, tak też mam z tym poczuciem bezpieczeństwa, a najbardziej jestem szczęśliwa, wolna, najbardziej żyję, gdy się zatracam w działaniu, podejmuje ryzyko, spalam się, jakby znikam, i wtedy też jestem wszędzie

  2. Anonim pisze:

    >Przedziwne, że poczucie bezpieczeństwa wzrasta w miarę tego, jak coraz mniej jest do stracenia.

    Kiedy nie ma się już nic do stracenia, zyskuje się nowe życie. Owszem ten proces bywa bardzo bolesny, ale …

    pozdrawiam serdecznie ;-)

  3. dada pisze:

    To niżej to oczywiście ja;-)

  4. Judytta pisze:

    Poczucie bezpieczeńśtwa to coś co bardzo potrzebuję.

  5. Kasik pisze:

    „Wrażenie, które zniknie rano.” Czyżby to oznaczało, że jesteś „słomianym ogniem”? Jeśli tak -to witaj w klubie.Ja jestem i to mnie gubi, tak samo jak nadmierana ufność do ludzi…Z tego powodu jestam na siebie strasznie wściekła, ale nie potrafię inaczej. Nawet nie uczę się na własnych błędach, a jeśli już to na krótko.

  6. outofwords pisze:

    to znaczy, ze zmiana jest warunkiem mojego zycia.

    sciskam.

    a ludziom juz tak latwo nie ufam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>