ogłupiale

Po dwóch dniach w studio i prawie dwóch tygodniach urlopu wróciłam do pracy,
tej mniej artystycznej. I siedzę ogłupiała przed kompem, na śniadanie jem popcorn, popijam rumiankiem.. Dziwne zestawienie. Jak punkt, w którym jestem.

Przedwczoraj widziałam zwiastun ‚Skazanego na bluesa’, filmu o Riedlu z udziałem Dżemu. I się wzruszyłam, bo to, co odłożone na półkę, zaatakowało wspomnieniami. I kiedy tak od razu chciałam zerwać się z miejsca i ruszyć do kina, uświadomiłam sobie, że wszyscy, którzy mogliby ze mną pójść na ten film, są daleko.
Pozostali pochodzą albo z innej bajki albo epoki.

Nie twierdzę, że to źle, taka przecież kolej rzeczy. Ale. Śmierć jest koniecznością, przemiana prawem życia. Cytat z książki do Tarota, pochodzi najpewniej z kabały…

Dopadają mnie chyba dybuki Singera.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „ogłupiale

  1. Tammy pisze:

    Pamiętam jak wróciłysmy tamtego lata z Anką z Jabłonki, przed sobą miałyśmy jeszcze Kazimierz. I ta wiadomość „Rysiek nie żyje…” A lato takie piękne było. A potem chóralne „Nie ma Boga nie…” na chodniku w Krynicy. Pamiętasz? Wtedy byłam szczęśliwa…

  2. Karmelowa pisze:

    raz- fajnie byloby sié spotkac anilej.
    dwa- MisiaQ swego czasu kochalam Dzem i nawet z ich powodu zaczelam uczyc sié geac na gitarze. Idziemy do kina?

  3. dumbo pisze:

    lato było pienkne, prawda to:)
    Hanka była na premierze. Oto wrażenia: historia lepsza od filmu, muzyka na jlepsza. Bo i nie o efekty specjalne chodzi przecież, ale o kawałek naszej przeszłości:)odżywa to co usypia w nas z wiekiem… Ja mam przy okazji takich filmów (kiedyś po the doors) natychmiastowy odpał na szlajanie się, wypad autostopem, spontaniczne wypady gdziekolwiek…
    Kiedy do kina?

  4. kika pisze:

    Cieszę sie że wspominasz o Ryśku…bo ja też GO kochałam, kocham.
    Kochałam jego boski talent, głos, magnetyczną osobowość, jego szczerosć i brak pozerstwa.
    Chwile spędzone w jego towarzystwie na zawsze pozostaną w mojej pamięci…
    Szkoda, ze było ich tak mało.
    Tak.Miałam przyjemnosć znać Go osobiscie (i nie jestem ćpunem)
    Dzień przed premierą jego filmu przyśnił mi się Rysiek, tak jakby zapraszał mnie na film o sobie…
    Poszłam zakatarzona z dużą paczką chusteczek od kataru.
    Usiadłam w kącie,jak najdalej od ludzi, aby delektować sie choc namiastką jego filmowej postaci nie przeszkadzac innym w oglądaniu filmu i smarkałam, płakałam na zmiane czując jak żywe są z nim wspomnienia nawet po 11 latach.
    Film nie oddaje całej magnetycznej osobowosci Ryśka. Jest w miarę poprawny, przekoloryzowany, ale dobre i to.
    Rola J.Fraszyńskiej jako żony Riedla bardzo dobra.
    Kot dosć szpetny (uwazam, ze źle dobrali aktora)
    Wyszłam z kina i czułam duży niedosyt.
    Moze kiedyś ktos zrobi to lepiej…
    Pozdrawiam.

  5. D. pisze:

    Eeeeeeeee kretynskie pytanie:a jaka szansa ze puszcza to w Oxfordzie?
    Kurwa ja tez Go kochalam…
    Frut zdalam ci pytanie na gg, bardzo prosze o odpowiedz.

  6. outofwords pisze:

    Wiesz, ten sen.. – z pewnością on Cię zapraszał na film osobiście. Jeśli mnie czytasz, wiesz, jak ważne są dla mnie sny i jak mocno wierzę w takie przekazy..

    Ryśka nie znałam. Za to, jako nastolatka, będąc z przyjaciółkami na kołobrzeskiej plaży, podczas jednego z tych ciepłych wieczorów, jakich teraz już nie ma, spotkałam Benona Otrebę z jakimiś ludźmi. Wypiłyśmy z nimi piwo i to był wielki dzień… pozdrawiam.

  7. maszka pisze:

    Taaa…
    W Limerick pewnie tez go nie puszcza…

  8. maszka pisze:

    Taaa…
    W Limerick pewnie tez go nie puszcza…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>